Zasypało nas śniegiem. Ładnie jest - bajkowo. Ponieważ od rana z nerwów mam biegunkę z domu wychodzę później niż planowałam. Jest strasznie ślisko..drogowcy znów zaspali. Postanawiam więc skorzystać z komunikacji miejskiej i szybko okazuje się, że bardzo dobrze robię. Już po kilku minutach jazdy tramwajem natrafiam na kolosalne korki. Zatkane całe miasto. Ludzie klną w samochodach. Na szczęście tramwaj ma swój pas i do kliniki dojeżdżam w zasadzie na czas. ( w zasadzie bo tych 10 minut chyba nikt nie zauważy). Pani doktor przeprasza mnie, ale umawiając się ze mną zapomniała, że w ma zajęcia ze studentami. O nie ja stąd się już nie ruszam. Nie ma opcji:
- Nie ma sprawy, zgadzam się zostać królikiem doświadczalnym- próbuję żartować ale trema zżera mnie jak przed maturą. Przy USG siedzi lekarz prowadzący ćwiczenia, za nim grupka uśmiechniętych dziewczyn...znów zaciśnięte kciuki.
- We see two sacks (okazuje się , że studentki to grupa obcokrajowców)- tłumaczy lekarz i pokazuje na monitor. No dobra to rozumiem - mamy dwa worki. Pewnie chodzi o łożyska. To już wiemy, dalej, dalej doktorku. Staram się skupić jak nigdy.Mój angielski nie jest na najwyższym poziomie ale coś tam rozumiem.
- This alive.
( o rany z nerwów nie pamiętam czy alive to czasem nie zaprzeczenie live..żyje czy nie żyje?)
- This is also alive...
Ratunku czy jest na sali tłumacz? Jak boga kocham zgłupiałam. Zaczynam płakać. Czyli oba obumarły. Nie tak miało być. Studentki puszczają do mnie oko, śmieją się...no jaja jakieś sobie robią kretynki jedne?
- Proszę Pani, alive znaczy żyje. Coś kiepsko u Pani z angielskim- śmieje się lekarz i na dowód pokazuje mi ekran z dwoma bijącymi serduszkami.
O rany ale szok!!! Teraz ryczę jeszcze bardziej.
No niezłe jaja...mam milion myśli w głowie...śmieję się, płaczę...
A więc bliźniaki...Umawiam się z lekarką na czwartek w gabinecie. Wtedy już dopełnimy wszystkich formalności, będzie czas na pytania. Teraz za dużo myśli w głowie. Dzwonię do JOT.
- Są dwa...zdrowe!
W słuchawce słyszę jak spada mu z serca kamień. Damy radę, damy radę.
Do domu wracam na piechotę . Muszę ochłonąć.
- Nie ma sprawy, zgadzam się zostać królikiem doświadczalnym- próbuję żartować ale trema zżera mnie jak przed maturą. Przy USG siedzi lekarz prowadzący ćwiczenia, za nim grupka uśmiechniętych dziewczyn...znów zaciśnięte kciuki.
- We see two sacks (okazuje się , że studentki to grupa obcokrajowców)- tłumaczy lekarz i pokazuje na monitor. No dobra to rozumiem - mamy dwa worki. Pewnie chodzi o łożyska. To już wiemy, dalej, dalej doktorku. Staram się skupić jak nigdy.Mój angielski nie jest na najwyższym poziomie ale coś tam rozumiem.
- This alive.
( o rany z nerwów nie pamiętam czy alive to czasem nie zaprzeczenie live..żyje czy nie żyje?)
- This is also alive...
Ratunku czy jest na sali tłumacz? Jak boga kocham zgłupiałam. Zaczynam płakać. Czyli oba obumarły. Nie tak miało być. Studentki puszczają do mnie oko, śmieją się...no jaja jakieś sobie robią kretynki jedne?
- Proszę Pani, alive znaczy żyje. Coś kiepsko u Pani z angielskim- śmieje się lekarz i na dowód pokazuje mi ekran z dwoma bijącymi serduszkami.
O rany ale szok!!! Teraz ryczę jeszcze bardziej.
No niezłe jaja...mam milion myśli w głowie...śmieję się, płaczę...
A więc bliźniaki...Umawiam się z lekarką na czwartek w gabinecie. Wtedy już dopełnimy wszystkich formalności, będzie czas na pytania. Teraz za dużo myśli w głowie. Dzwonię do JOT.
- Są dwa...zdrowe!
W słuchawce słyszę jak spada mu z serca kamień. Damy radę, damy radę.
Do domu wracam na piechotę . Muszę ochłonąć.
Czytam jak o sobie, jestem w 15 tc bliźniaczej.
OdpowiedzUsuńPozdrowienia.
kama
No dobra, to dawaj dalej. Dodaje do ulubionych i sledze dzien po dniu przez 9 najblizszych miesiecy :-))) Buziaki w polik i brzuch! :-)
OdpowiedzUsuńMaszka
zajebisty wpis, zajebisty.... sama sie pobeczałam czytając...
OdpowiedzUsuńRITKO 3mamy kciuki żeby wszystko było dobrze.
OdpowiedzUsuńMasz talent do pisania .
buziole:**
Gratulacje :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki i zapewniam,że ciąża podwójna nie musi być podwójnie męcząca/stresująca itp ;)
A ile frajdy po porodzie ;)