czwartek, 25 listopada 2010

4.Zbyt wiele szczęścia....

Tydzień minął...ale ciągnął się niemiłosiernie. Czuję się dobrze , nawet niespecjalnie mam mdłości (troszkę wieczorem). Dzisiaj po pracy idę na USG. Mam nadzieję, że tym razem kartę ciąży już dostanę ...taki dowód na to, że nie mam urojeń. W pracy nie mogę wytrzymać, chwalę się dwóm koleżankom, które mi kibicowały...wiem, że one nie rozniosą. Jeśli się uda, chciałabym utrzymać ciążę w tajemnicy do stycznia.
Czekam w poczekalni szpitalnej...scena identyczna do tej sprzed tygodnia: uśmiech lekarki, wejście do gabinetu, kładę się na kozetce...zamykam oczy i znów kciuki ściśnięte...
- Pani EM, który to tydzień? - pyta lekarka
- Szósty od ostatniej miesiączki- już zaczynam się bać.
- No to tak właśnie wygląda.
Ufff, otwieram oczy, patrzę na monitor- no elegancko widać. Lekarka wciska mocniej głowicę...przysuwa się do monitora, poprawia coś..
- Zaraz , zaraz pani EM., ale....
O kurwa !- klnę w myślach, bo czuję co nastąpi dalej. Tylko nie to, proszę. Ale na monitorze widzę dokładnie to samo co lekarka. Nie trzeba być specjalistą...
- Pani EM- mamy bliźniaki!
No to ładne buty!!! Aż na takie " szczęście" nie byłam gotowa!
- Skonsultujemy się jeszcze, dobrze?- ten ton nie wróży nic dobrego.
Za kilka minut do gabinetu wchodzi całkiem miły lekarz, w średnim wieku
-Co my tu mamy ( Rany ! Jak mnie wkurza ten tekst! Czasem mam wrażenie, że lekarze uczą się go na studiach. )
- O! Bliźniaki! ( No i co się głupio śmiejesz?- tak mam mu ochotę powiedzieć. Mi wcale nie jest do śmiechu. JOT wywali mnie z domu! Co z moim kręgosłupem? lamentuję w myślach). Dalej już standard- pomiary, wymiary...w jednym jest akcja serca... w jednym...
- A ten drugi?- pytam ( już zapomniałam, że przed chwilą byłam wściekła na pana "comytumamy" )
- No...tu jeszcze nic nie widać...za tydzień trzeba sprawdzić. Może być różnie. ( Chyba umrę do poniedziałku).
Wracam na piechotę i ryczę jak bóbr. Nie wiem dlaczego.
- Będzie dobrze- pociesza JOT. Ale co znaczy dobrze? Sama nie wiem jak byłoby dobrze. Żaden scenariusz nie będzie idealny.
Ciągle nie mogę uwierzyć.
Ten sen z ciężarówką....to chyba Tir musiał być....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz:)))