No i strzelił mi półmetek ciąży. W sumie to wątpię bym 40 tygodni z bliźniakami wytrwała, ale według wszelakich norm to jestem dokładnie w połowie ciąży i już. Mam jednak nieodparte wrażenie, że najcięższy czas jeszcze przede mną....
Na początek muszę przedstawić wszystkim naszego ( mojego i Twixów) wroga. Pani E. Coli. Skubana całkiem ładnie wygląda a taka franca...
Na początek muszę przedstawić wszystkim naszego ( mojego i Twixów) wroga. Pani E. Coli. Skubana całkiem ładnie wygląda a taka franca...

Ta sama dama dopadła mnie już wcześniej..tym razem ulokowała się w moim układzie moczowym i to ona winna jest prawdopodobnie wszystkim przebojom z ostatnich tygodni. Generalnie nie jest to bakteria groźna, ale tylko w jelitach. Jeśli zamieszka w innym organie zaczyna się polka. Ponieważ ja i pani E. Coli nie chcemy mieszkać razem...no dobra ona może i by chciała ale ja się na to nie zgadzam, dlatego od tygodnia biorę końską dawkę antybiotyku. Lekarz zapewnił mnie, że nie zaszkodzi on Twixom więc walczę dzielnie. Póki co walka jest nie równa bo dostałam porządnej zgagi...Ale trudno- trzeba być twardym :))) Poza tym muszę przyznać, że w ostatnim tygodniu zamieniłam się w dyszącą , bekającą i stękającą babę. Twix z górnego pokoiku ( zwany Markiem) uciska mi na przeponę i żołądek. Dyszę jak lokomotywa, nie mogę się schylić bo mam cofki, pali mnie zgaga, mam kłopot z nabraniem powietrza..masakra kompletna. Pomaga jedynie coca cola i leżenie do góry brzuchem więc popijam litrami..no ale potem ...no potem bekam i jak tego gazu się nałykam to i ...no kurde z drugiej strony też się ulatnia...Jeśli jeszcze raz usłyszę, że ciąża to stan błogosławiony to normalnie rozszarpię chyba...