piątek, 3 czerwca 2011

57. Czary mary ....

Od razu się tłumaczę, że już kilka razy miałam posta napisanego i nagle mi wyskakiwało jakieś badanie, wizyta i gdzieś post przepadał. Po pierwsze nadal jesteśmy w trójpaku. Walczymy dzielnie, choć momentami było już ciężko. W zeszłym tygodniu miałam usg : chłopcy wg szacunkowych pomiarów mają ok 2 kg i okazało się, że moja szyjka magicznie wyskoczyła do 2, 4 cm. Niestety tak się ucieszyłam tym "wydłużeniem" , że natychmiast dostałam skurczy. Tym razem wyciszenie ich wymagało już znacznie większego wysiłku ze strony lekarzy, ale też leków dożylnych ( fachowo mówią tu na te kroplówki tokoliza- człowiek uczy się całe życie:)))) Po dwóch dniach udało się opanować sytuację i panowie nadal pozostają w brzuchu. Okazuje się też , że wydłużenie szyjki nie miało nic wspólnego z magią. Zwyczajnie jeden z Twixów obrócił się dupką do dołu i tym samym zmniejszył napór. Dziś znów miała ok 1,6 cm. Czyli szału nie ma. Mam nadal leżeć i pachnieć. Za ok. 1, 5 tygodnia będą powoli zmniejszać dawki leków i zobaczymy co dalej. Ale jeśli zaczną się skurcze to już ich nie będą wyciszać tylko mnie rozpakują. Wg lekarzy jednak może to nastąpić wcześniej...to rozpakowanie. Pocieszalscy co? Jak się zaprę to jeszcze w lipcu będą mnie prosić, żebym urodziła i opuściła szpital:))))
Ale na poważnie. Taki pobyt na patologii ciąży nie jest dobry dla psychiki...nasłuchałam się, naoglądałam tragedii, że zwyczajnie ogarnął mnie totalny strach. Wiem , że zdarzają się komplikacje, dramaty przy porodach, ale co innego o nich słyszeć a co innego widzieć...Mam jednak poczucie, że jestem pod dobrą opieką, czuję się dość bezpiecznie i wszystko musi być dobrze. Jot z Młodą wpadają co kilka dni bo jednak szpital jest dość daleko. Dzielnie sobie radzą i spisują się na medal. Niezły sprawdzian cierpliwości nam zafundowały Twixy. Jeszcze się nie urodziły a już nas tresują:)))

2 komentarze:

  1. Jeszcze troszku chłopki, wytrzymajcie jeszcze troszkę :) 2 tygodnie albo choćby tydzień i już będzie dobrze :)
    2kg wagi to już fajny wynik:) 34tc to też już niezłe osiągnięcie ;)

    Niezmiennie trzymam kciuki za Was :)
    A można wiedzieć w jakim szpitalu leżysz?? (przez kilka lat mieszkałam we Wro i ciekawa jestem w którym szpitalu tak dobrze się Tobą opiekują :)

    Buziaki
    M&M:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymajcie się dzielnie ! jeszcze trochę...i będzie razem :)
    z historiami z patologii ciąży niestety tak jest, że czym innym relacje a czym innym przeżycie/zobaczenie/wysłuchiwanie na własne oczy/uszy....postaraj się jak najbardziej izolować od stresowych sytuacji ;-)

    głowa do góry
    Karora7

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)))