wtorek, 12 lipca 2011

65. Uczymy się siebie...

Mijają dwa tygodnie od kiedy jesteśmy w domu. Chłopcy rosną jak na drożdżach. Zważyłam ich na takiej domowej wadze i wygląda na to, że mają już po ok. 2,8 kg a wciąż są mniejsi od Młodej gdy ta się urodziła… wydawała mi się wtedy taka maleńka:) . Jeszcze chwilka i wariant z układaniem ich w poprzek łóżeczka będzie niemożliwy ale mimo wszystko nadal będą spać w jednym. Miejsca mają dużo i nie ukrywam jest to bardzo wygodne dla nas. Zwłaszcza w nocy, chociaż wtedy niekiedy myli mi się który był karmiony a który nie:) Ale to szczegół do wyszkolenia.


Panowie mają po 3 tygodnie i już widać ich charakterki. Wojtuś nadal jest praktycznie bezobsługowy. Najedzony i przewinięty, śpi jak aniołek. Ma już niedługie chwile czuwania w ciągu dnia. Wtedy zazwyczaj leży sobie i obserwuje otoczenie. Prawie wcale nie płacze i nie marudzi. Dziecko wprost idealne.



Natomiast Marek, najwidoczniej postanowił udowodnić nam, że bycie rodzicami noworodków nie może być bułką z masłem. Od kilku dni ewidentnie nas tresuje. Budzi się co godzinę, a przy tym krzyczy wniebogłosy. W ciągu dnia ( wtedy kiedy Wojtuś czuwa) zwykle odsypia nockę.


Nie jest więc łatwo. W ciągu dnia staram się synchronizować godziny karmienia i obaj jedzą jednocześnie. Niestety z uwagi na skomplikowanie całej operacji, takie karmienie możliwe jest tylko w warunkach domowych, bez gości i zbędnej widowni. Niezbędny okazał się rogal, który ratował mi też życie pod koniec ciąży. Owijam się nim, chłopaków kładę po obu stronach i jedziemy z koksem:) Może nie wygląda to zbyt sexsi, ale ma ogromny plus. Akcja jedzenie trwa nie godzinę a 20-30 minut i obaj panowie zasypiają „prawie” jednocześnie ( chyba , że Marek akurat postanowi inaczej:)).


Niestety w nocy nie wychodzi mi to jeszcze. Jakoś łatwiej mi wziąć jednego i karmić na leżąco ( i pół śpiąco). Niestety nie jest to rozsądne. Zasypiam razem z karmionym Twixem i kiedy drugi mnie budzi, nie wiem czy ten pierwszy zasnął bo się najadł, czy zasnął bo mu wypadła pierś z buzi…I w zasadzie od godziny 3-4 w nocy karmię non stop, wymieniając tylko dzieci. Totalny bezsens i najprostsza droga do wykończenia się. Dlatego dziś postanowiłam się zdyscyplinować i wprowadzam synchronizację nocną. W przeciwnym razie nadal nie będę spała. Oczywiście najprościej byłoby wprowadzić karmienie sztuczne i zaangażować w nocy Jot ale póki mam pokarm nie wybaczyłabym sobie odstawienia chłopaków od piersi. Jest to dość męczące dla mnie ale jednak i wygodne ( cyc jest zawsze ze mną:) ) i opłacalne z ekonomicznego punktu widzenia. Zatem pozostaje mi jednak spiąć tyłek i poświęcić kilka nocy na zsynchronizowanie chłopaków. Kolejna sprawa to moja dieta. Dotychczas jadłam wszystko na co miałam ochotę. Postanowiłam, że nie dam się zwariować tak jak dwanaście lat temu , kiedy to zeschizowana dietą matki karmiącej, straciłam przytomność, bo okazało się, że w zasadzie nic nie jem i nie piję poza wodą i rosołem. Tym razem jednak poszłam w drugą stronę i po wczorajszej nocy już wiem, że np. kukurydza gotowana i sos tzatziki nie służy noworodkom:) Podobnie wiśnie i śliwki. Jedna noc wrzasku i już wiem, że jednak dietę trzymać trzeba:) Ale mimo wszystko nie zamierzam być tak restrykcyjna jak kiedyś. Po prostu muszę uważać na to co jem i obserwować chłopaków. Zdrowy rozsądek to podstawa. Póki co zrezygnuję jednak ze wszystkich wydymaczy ( fasolka, kapusta, śliwki , kukurydza itd.) i zobaczymy jak będzie.

No i jak zwykle czas snu twixowego się skończył, a chciałam napisać jeszcze o pierwszych wizytach u specjalistów ( a czeka nas aż dziewięciu!). No ale to już chyba innym razem…tym czasem wrzucam świeżutkie, obiecane fotki chłopaczków.

Wojtuś jak zwykle śpi:)

A oto jeszcze jedno zastosowanie rogala do karmienia:)

A to już sam miód:)



11 komentarzy:

  1. Kochana, jestes dzielna, radzisz sobie niezle z tym karmieniem, ja bym niedala rady i mimo ze z butelka tez nieprzesypialam calej nocy, ale przynajmniej wiedzialam ze dziecko na pewno sie najadlo, a to dawalo mi poczucie spokoju ze jak placze to na pewno nie z glodu, chociaz to moglam wykluczyc.... jak juz bedziesz bardzo zmeczona to moze odciagaj pokarm na noc i karm ich wdtedy w nocy butelka na raz, albo popros meza, zawsze to twoje mleko tylko tyle ze przez butelke....
    Pamieta, wypoczeta mama to zadowolona mama a zadowolona mama to szczesliwe dzieci. i wiem ze dzieci potrafia dac nam duuzo szczescia, ale my tez musimy kiedys odpoczac!!!! chociaz chwilke!!! pozdrawiam i obiecuje wkrotce przeslac prezent!!!
    mama twinsow i franka

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakochana bez pamięci jestem w Tych Twoich synkach :) są do schrupania :)

    A Ty niesamowicie sobie radzisz - wielki dla Ciebie szacun :):)
    Trzymajcie się dzielnie i zdrowo :*

    M&M:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Z łezką w oku wspominam swoje początki 2 lata i 3 m-ce temu. Dzielna mamo, dasz radę, też karmiłam moich chłopców tylko piersią, w zasadzie karmienie skończyłam jak mieli 15 m-cy. Start był trudny, ale zsynchronizowałam ich i było ok. Każdą chwilę kiedy oni spali przez pierwsze 3 m-ce wykorzystywałam również na sen.
    Pozdrawiam!
    mama dwóch równie cudownych i równie różnych chlopców :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sa nieziemsko rozkoszni! kazde ich zdjecie otwieram sobie w osobnym oknie, powiekszam i wciaz mam niedosyt.
    sa tak rozni,ze to przechodzi ludzkie pojecie. ja wiem,ze dwujajowi i ze wlasciwie to "dwojaczki", a nie "blizniaki" powinno sie ich nazywac,ale oni nawet na rodzenstwo nie wygladaja! :)

    i ciesze sie,ze Ci ta poducha-rogal sluza, bo kupilam to ustrojstwo w pierwszej ciazy i nijak z nim spac nie moglam, oddalam kumpeli,a teraz odzyskam, bo widze,ze to genialne przy karmieniu dwojcy jest!

    chyle czola za KAZDY dzien Twojego poswiecenia i karmienia piersia. sama sie tego boje, czy podolam itp.
    juz pryz jednym dziecku to bylo siedzenie na dupsku na pelen etat, przy niezsynchronizowanej dwojce to dopiero jest wyzwanie!

    duuuzo zdrowka i spokoju Wam zycze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też jestem pełna podziwu :)
    Tak trzymaj. Będzie coraz lepiej.
    Twoje opisy na pewno przydadzą się niejednej mamie podwójnych dzieci.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję ślicznych Maluszków.
    Tylko czy nie za wcześnie na sadzanie ich...?

    OdpowiedzUsuń
  7. nie sadzam:) to były 3 sekundy w gniazdkach, tuż przed wsadzeniem do wózeczka

    OdpowiedzUsuń
  8. Śledzę i pozdrawiam. Bardzo jestem ciekawa jak rosną chłopcy. Rozumiem jednak... - brak czasu.
    Wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaglądam co jakiś czas... a tu nic nowego dla nas czytaczy i kibiców ;);)

    W dalszym ciągu pozdrawiam i ślę dobre fluidy
    Babcia G.

    OdpowiedzUsuń
  10. witam

    mam nadzieje, że u was wszystko w porządku
    mamusia już opanowała chłopaków no i pierwszy spacer macie za sobą mimo nie fajnego lata

    życzę dużo zdrówka i pomyślności

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  11. pitpitu stesknilysmy sie za toba na lipcowkach '11:))
    chyba ci statystyki na gblogu troche podskocza


    zdjecie z karmieniem dwupaku najslodsze :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)))