środa, 5 stycznia 2011

25. Dzień dobrych wiadomości...

Dziś dzień samych dobrych wiadomości. Uwielbiam takie dni...

Rano, tuż po wejściu do pracy wzywa mnie kadrowa. Oczywiście już mam stres. Pewnie czegoś nie dopilnowałam w papierach, albo stażu nie mogę skończyć. Na szczęście, pani Jola już od progu mi gratuluje i jak to kadrowa przechodzi do rzeczy. Z wypiekami na twarzy pokazuje kartki z jakimiś obliczeniami, tabelkami i cyferkami. Kompletnie nic nie rozumiem, ale Jola zawzięcie stuka w kalkulator i tłumaczy. Okazuje się, że zaraz po urlopie macierzyńskim ( który cudownie przy bliźniakach to aż 31 tygodni) , będę mogła wziąć urlop dodatkowy w wymiarze 6 tygodni, przy dwójeczce ( to też jakieś nowe prawo- jakże miło) a potem 56 dni urlopu z 2011 roku. Tym sposobem przetrwamy praktycznie do maja 2012 i aż do tego czasu będę miała wypłacaną pensję. W czerwcu wrócę do pracy. Ale wrócę tylko formalnie w dniu zakończenia roku szkolnego, bo zaraz zaczną się wakacje. Bycie nauczycielem ma poza kiepskimi zarobkami, cudowny atut w postaci dwóch miesięcy wolnego. Także dodatkowo dwa miesiące z dzieciakami ale już nie za darmochę. No a dalej zobaczymy, jak dzieciaki będą się sprawować. Śmieję się, że przy bliźniakach to już po 6 tygodniach będę do pracy chciała wracać:) No ale poważnie ...różnie to bywa. Twixy ( tak sobie czule nazwaliśmy bliźniaki) skończą rok i albo wrócę do nauczania albo wykorzystam kolejny rok urlopu zdrowotnego, który przysługuje mi ponieważ mam kłopoty z gardłem. I tym oto sposobem mogłabym zostać z dzieciakami 2 lata w domu, tracąc tylko jeden miesiąc wypłaty. No lepiej się nie dało:))) Aż całuję moją kadrową w policzek, że to tak ładnie wszystko obmyśliła. Grunt to dobre stosunki z sekretariatem i administracją:))) Wystarczy od czasu do czasu coś w komputerze naprawić, komplemencik rzucić, jakąś czekoladkę przynieść i kobitki zawsze przychylnie coś podpowiedzą.
Po pracy lecę na USG. Dziś wielki dzień. Może uda już się zbadać wszystkie parametry. Jedenaście lat temu nie miałam zielonego pojęcia, że badania w 12 tygodniu to tzw. usg genetyczne. Teraz wszystkie ciężarne już wiedzą co to przezierność karkowa, kość nosowa, testy PAPPA...ja też bo oczywiście naczytałam się mądrych artykułów w internecie. Twixy niesamowicie urosły. Przez tydzień wyskoczyły po 2 cm. Teraz jeden ma 5,8 cm a drugi 6,6 cm. Kiedy lekarz mierzy przezierność karkową i na ekranie pojawia się wymiar 1,2 oddycham z ulgą. Wcześniej już wyczytałam, że norma jest do 2,5. Oczywiście lekarz potwierdza:) Kość nosowa u obu widoczna, serducha prawidłowe i biją miarowo. Mózgi i kręgosłupy ok. Nerki są. Żołądki i wątroby też na swoim miejscu. No nic dodać , nic ująć. Od lekarza wychodzę uskrzydlona. Jest pięknie.
Na koniec dnia odwiedza nas polecony przez kilku znajomych Pan Remonciarz. Od progu już go lubię. Wygląda na przesympatycznego i dobrego człowieka. A kiedy jeszcze podaje kwotę za jaką zrobi nam remont...to staje się moim ulubionym Pane Remonciarzem:)
To fajny dzień był a na dodatek jutro wolne...

4 komentarze:

  1. Super wieści :) Przede wszystkim, że dzieciaczki zdrowe i wszystko mają na swoim miejscu ;)
    Baardzo się cieszę :)

    A taki długi macierzyński to.. przy bliźniakach pewnie nie lada wyzwanie ;) Ale fajnie, że maluchy będą miały mamkę tak długo na wyłączność :D

    I z niecierpliwością czekam aż Twixy ujawnią swoją płeć :D:D:D

    M&M:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje samych dobrych wieści a przede wszystkim zdrowych maluszków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super. Widac ze maluchy rosna jak na drozdzach. Pamietaj; zdrowa, optymistycznie nastawiona do swiata mama to zdrowe i wesole dzieci. Tak trzymaj. Zycze ci jeszcze aby pan Remonciarz oprocz tego, ze sympatyczny i niedrogi, okzal sie jeszcze solidny i w pelni fachowy. Caluski Ma

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, poczytuje Twój blog juz od jakiegos czasu, jest świetny :-) Sama jestem mamą 7 miesięcznych bliźniaków i 3.5 latka. Czas przy dwójeczce maluchów i starszaku mija co najmnie dwa razy szybciej, ja też dosłownie przed chwilą czekałam na genetyczne usg i pamiętam ten niepokój...a teraz dzieciaczki już prawie raczkują :-)Życze Ci samych takich dni z dobrymi wiadomościami w Nowym Roku! Będę tu na pewno zaglądać. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)))