Dziś dzień samych dobrych wiadomości. Uwielbiam takie dni...
Rano, tuż po wejściu do pracy wzywa mnie kadrowa. Oczywiście już mam stres. Pewnie czegoś nie dopilnowałam w papierach, albo stażu nie mogę skończyć. Na szczęście, pani Jola już od progu mi gratuluje i jak to kadrowa przechodzi do rzeczy. Z wypiekami na twarzy pokazuje kartki z jakimiś obliczeniami, tabelkami i cyferkami. Kompletnie nic nie rozumiem, ale Jola zawzięcie stuka w kalkulator i tłumaczy. Okazuje się, że zaraz po urlopie macierzyńskim ( który cudownie przy bliźniakach to aż 31 tygodni) , będę mogła wziąć urlop dodatkowy w wymiarze 6 tygodni, przy dwójeczce ( to też jakieś nowe prawo- jakże miło) a potem 56 dni urlopu z 2011 roku. Tym sposobem przetrwamy praktycznie do maja 2012 i aż do tego czasu będę miała wypłacaną pensję. W czerwcu wrócę do pracy. Ale wrócę tylko formalnie w dniu zakończenia roku szkolnego, bo zaraz zaczną się wakacje. Bycie nauczycielem ma poza kiepskimi zarobkami, cudowny atut w postaci dwóch miesięcy wolnego. Także dodatkowo dwa miesiące z dzieciakami ale już nie za darmochę. No a dalej zobaczymy, jak dzieciaki będą się sprawować. Śmieję się, że przy bliźniakach to już po 6 tygodniach będę do pracy chciała wracać:) No ale poważnie ...różnie to bywa. Twixy ( tak sobie czule nazwaliśmy bliźniaki) skończą rok i albo wrócę do nauczania albo wykorzystam kolejny rok urlopu zdrowotnego, który przysługuje mi ponieważ mam kłopoty z gardłem. I tym oto sposobem mogłabym zostać z dzieciakami 2 lata w domu, tracąc tylko jeden miesiąc wypłaty. No lepiej się nie dało:))) Aż całuję moją kadrową w policzek, że to tak ładnie wszystko obmyśliła. Grunt to dobre stosunki z sekretariatem i administracją:))) Wystarczy od czasu do czasu coś w komputerze naprawić, komplemencik rzucić, jakąś czekoladkę przynieść i kobitki zawsze przychylnie coś podpowiedzą.
Po pracy lecę na USG. Dziś wielki dzień. Może uda już się zbadać wszystkie parametry. Jedenaście lat temu nie miałam zielonego pojęcia, że badania w 12 tygodniu to tzw. usg genetyczne. Teraz wszystkie ciężarne już wiedzą co to przezierność karkowa, kość nosowa, testy PAPPA...ja też bo oczywiście naczytałam się mądrych artykułów w internecie. Twixy niesamowicie urosły. Przez tydzień wyskoczyły po 2 cm. Teraz jeden ma 5,8 cm a drugi 6,6 cm. Kiedy lekarz mierzy przezierność karkową i na ekranie pojawia się wymiar 1,2 oddycham z ulgą. Wcześniej już wyczytałam, że norma jest do 2,5. Oczywiście lekarz potwierdza:) Kość nosowa u obu widoczna, serducha prawidłowe i biją miarowo. Mózgi i kręgosłupy ok. Nerki są. Żołądki i wątroby też na swoim miejscu. No nic dodać , nic ująć. Od lekarza wychodzę uskrzydlona. Jest pięknie.
Na koniec dnia odwiedza nas polecony przez kilku znajomych Pan Remonciarz. Od progu już go lubię. Wygląda na przesympatycznego i dobrego człowieka. A kiedy jeszcze podaje kwotę za jaką zrobi nam remont...to staje się moim ulubionym Pane Remonciarzem:)
To fajny dzień był a na dodatek jutro wolne...
Rano, tuż po wejściu do pracy wzywa mnie kadrowa. Oczywiście już mam stres. Pewnie czegoś nie dopilnowałam w papierach, albo stażu nie mogę skończyć. Na szczęście, pani Jola już od progu mi gratuluje i jak to kadrowa przechodzi do rzeczy. Z wypiekami na twarzy pokazuje kartki z jakimiś obliczeniami, tabelkami i cyferkami. Kompletnie nic nie rozumiem, ale Jola zawzięcie stuka w kalkulator i tłumaczy. Okazuje się, że zaraz po urlopie macierzyńskim ( który cudownie przy bliźniakach to aż 31 tygodni) , będę mogła wziąć urlop dodatkowy w wymiarze 6 tygodni, przy dwójeczce ( to też jakieś nowe prawo- jakże miło) a potem 56 dni urlopu z 2011 roku. Tym sposobem przetrwamy praktycznie do maja 2012 i aż do tego czasu będę miała wypłacaną pensję. W czerwcu wrócę do pracy. Ale wrócę tylko formalnie w dniu zakończenia roku szkolnego, bo zaraz zaczną się wakacje. Bycie nauczycielem ma poza kiepskimi zarobkami, cudowny atut w postaci dwóch miesięcy wolnego. Także dodatkowo dwa miesiące z dzieciakami ale już nie za darmochę. No a dalej zobaczymy, jak dzieciaki będą się sprawować. Śmieję się, że przy bliźniakach to już po 6 tygodniach będę do pracy chciała wracać:) No ale poważnie ...różnie to bywa. Twixy ( tak sobie czule nazwaliśmy bliźniaki) skończą rok i albo wrócę do nauczania albo wykorzystam kolejny rok urlopu zdrowotnego, który przysługuje mi ponieważ mam kłopoty z gardłem. I tym oto sposobem mogłabym zostać z dzieciakami 2 lata w domu, tracąc tylko jeden miesiąc wypłaty. No lepiej się nie dało:))) Aż całuję moją kadrową w policzek, że to tak ładnie wszystko obmyśliła. Grunt to dobre stosunki z sekretariatem i administracją:))) Wystarczy od czasu do czasu coś w komputerze naprawić, komplemencik rzucić, jakąś czekoladkę przynieść i kobitki zawsze przychylnie coś podpowiedzą.
Po pracy lecę na USG. Dziś wielki dzień. Może uda już się zbadać wszystkie parametry. Jedenaście lat temu nie miałam zielonego pojęcia, że badania w 12 tygodniu to tzw. usg genetyczne. Teraz wszystkie ciężarne już wiedzą co to przezierność karkowa, kość nosowa, testy PAPPA...ja też bo oczywiście naczytałam się mądrych artykułów w internecie. Twixy niesamowicie urosły. Przez tydzień wyskoczyły po 2 cm. Teraz jeden ma 5,8 cm a drugi 6,6 cm. Kiedy lekarz mierzy przezierność karkową i na ekranie pojawia się wymiar 1,2 oddycham z ulgą. Wcześniej już wyczytałam, że norma jest do 2,5. Oczywiście lekarz potwierdza:) Kość nosowa u obu widoczna, serducha prawidłowe i biją miarowo. Mózgi i kręgosłupy ok. Nerki są. Żołądki i wątroby też na swoim miejscu. No nic dodać , nic ująć. Od lekarza wychodzę uskrzydlona. Jest pięknie.
Na koniec dnia odwiedza nas polecony przez kilku znajomych Pan Remonciarz. Od progu już go lubię. Wygląda na przesympatycznego i dobrego człowieka. A kiedy jeszcze podaje kwotę za jaką zrobi nam remont...to staje się moim ulubionym Pane Remonciarzem:)
To fajny dzień był a na dodatek jutro wolne...
Super wieści :) Przede wszystkim, że dzieciaczki zdrowe i wszystko mają na swoim miejscu ;)
OdpowiedzUsuńBaardzo się cieszę :)
A taki długi macierzyński to.. przy bliźniakach pewnie nie lada wyzwanie ;) Ale fajnie, że maluchy będą miały mamkę tak długo na wyłączność :D
I z niecierpliwością czekam aż Twixy ujawnią swoją płeć :D:D:D
M&M:*
Gratuluje samych dobrych wieści a przede wszystkim zdrowych maluszków.
OdpowiedzUsuńSuper. Widac ze maluchy rosna jak na drozdzach. Pamietaj; zdrowa, optymistycznie nastawiona do swiata mama to zdrowe i wesole dzieci. Tak trzymaj. Zycze ci jeszcze aby pan Remonciarz oprocz tego, ze sympatyczny i niedrogi, okzal sie jeszcze solidny i w pelni fachowy. Caluski Ma
OdpowiedzUsuńWitaj, poczytuje Twój blog juz od jakiegos czasu, jest świetny :-) Sama jestem mamą 7 miesięcznych bliźniaków i 3.5 latka. Czas przy dwójeczce maluchów i starszaku mija co najmnie dwa razy szybciej, ja też dosłownie przed chwilą czekałam na genetyczne usg i pamiętam ten niepokój...a teraz dzieciaczki już prawie raczkują :-)Życze Ci samych takich dni z dobrymi wiadomościami w Nowym Roku! Będę tu na pewno zaglądać. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń