Jot ze spotkania przyniósł umowę na całkiem fajną sumkę więc wspaniałomyślnie wybaczam mu utknięcie u dziurze czasowej. Grzecznie przeprasza i kanapeczkę na śniadanko robi więc wyjścia nie mam. No i szczerze mówiąc ostatnio jakoś same dobre wiadomości, więc trudno mi się gniewać na kogokolwiek. Tak się wszystko układa, że troszkę mam obawy czy to możliwe. Ale od początku. W ramach Remontowych Mistrzostw Oszczędzania postanowiłam poszperać na Allegro. W zasadzie to szukać nie musiałam długo bo zaraz na pierwszej stronie okazało się, że czeka na mnie okazja. Idealna, dokładnie w takich wymiarach jak potrzebujemy , prawie nowa wanna. Czytam opis i oczom nie wierzę. Odbiór osobisty - Wrocław. Oczywiście licytuję. Cena zawrotna bo 2,25 zł. Ale nie tylko ja ją sobie upatrzyłam. Cena podbita do 5,51. Szał. Przebijam odo 9,90 zł. Po trzech godzinach zaciętej walki wygrywam. Właśnie stałam się posiadaczką wanny "prawie nowej" firmy Poolspa za kwotę ....46.01 zł. Po sprawdzeniu cen w sklepie internetowym, okazuje się, że zaoszczędziłam jakieś bagatela 550 zł. Jestem dumna z siebie jak paw. Już czuję smak zwycięstwa i chwały:) Uznanie w oczach Jot- bezcenne.
W pracy też dobre wieści. Okazuje się, że mogę przystąpić do ubezpieczenia grupowego bez tzw. karencji. Jeszcze miesiąc temu kiedy okazało się, że jestem w ciąży, nie było takiej możliwości. To znaczy ubezpieczyć się mogłam ale nie dostałabym pieniędzy za urodzenie dziecka ( sumka nie mała bo ponad 1300 zł) bo ubezpieczyciel na ciążę ma karencję 9 miesięcy . Olałam więc temat bo w sumie uznałam, że skoro za poród mi nie zapłacą to mam ich gdzieś . Dziś zadzwoniła do mnie kadrowa, że ubezpieczyciel zmienia warunki i wszystkie nowe osoby wchodzą do ubezpieczenia bez tych ustawowych terminów. Natychmiast wypełniam wnioski. Ubezpieczam też JOT. Jak Twixy przyjdą na świat każde z nas dostanie po 1300zł na jedno dziecko. Razem całkiem fajna kwota na wyprawkę. Lepiej być nie może. Idąc za ciosem korzystam z ubezpieczenia w koncie, gdzie za śmieszne pieniądze ja oraz wszyscy członkowie rodziny zamieszkujący ze mną mają tzw. ubezpieczenie na wypadek pobytu w szpitalu. Za każdy dzień ( powyżej 3) wypłacane jest 100 zł. Upewniam się czy dobrze kombinuję. Okazuje się, że jak urodzę Twixy i np. będziemy w szpitalu 7 dni to każde z nas otrzyma po 700 zł. No wydaje mi się, że przy podwójnej ciąży i porodzie takie ubezpieczenie jest bardzo opłacalne. Po prostu czad! Jedna z koleżanek powiedziała mi kilka dni temu, pocieszając mnie ( to był jeden z tych dni " jak my sobie poradzimy"), że " skoro Bóg dał nam aż dwoje dzieci to i pieniądze na nie też da". Nie jestem jakoś specjalnie wierząca, ale mam nadzieję, że te słowa są prawdziwe. Dzisiaj na uczelni ( kolejna podyplomówka) zaliczony na piątkę egzamin z biologii...Generalnie jest dobrze i na dodatek wiosennie za oknem się zrobiło.Oby ta hossa trwała...
Super. Pamietaj pozytywne nastawienie do swiata przyciaga pozytywne wydarzenia. Tak trzymaj. Ma
OdpowiedzUsuńI oby tak dalej :)
OdpowiedzUsuńJuż wiem w takim razie dlaczego o bliźniakach mówi się podwójna radość ;);)
M&M :*