poniedziałek, 3 stycznia 2011

24. Legalnie, oficjalnie...

Po pierwsze oficjalnie chcę zakomunikować, iż popularność tego bloga totalnie mnie zszokowała! Zaczęłam go pisać bo inaczej bym się chyba udusiła, albo zwariowała. Nie mogąc specjalnie się ujawniać, a chcąc zachować w miarę niezmieniony dotychczasowy stan psychiczny, nie miałam wyjścia. Taki egoistyczny zupełnie zamysł... jednak ponad 2800 wejść w ciągu miesiąca było kompletnym zaskoczeniem. Nie sądziłam, że moje wynurzenia kogokolwiek zainteresują. A tu bum! Szok. Czuję się zatem zobowiązana i obiecuję pisać dalej. Oficjalnie i hurtowo chcę też podziękować za przemiłe komentarze, na które, niestety wstyd się przyznać, nie umiem odpowiedzieć. Kombinowałam na prawo i lewo, zmieniałam ustawienia i dupa blada. Za chiny ludowe moje komentarze się nie publikują:((( I nie mam pojęcia dlaczego. Także jeszcze raz dziękuję za tłumne odwiedziny i zostawiane po sobie ślady wsparcia:)
Po drugie, od dzisiaj jestem już legalną i oficjalną ciężarówką. Dziś przyznałam się w pracy i poinformowałam " górę". Zaskakująco " góra" podeszła do sprawy bardzo sympatycznie. Nie strzaskała mi tyłka, nie obiła pyska, nie wywaliła z roboty...Nawet wykazała się przychylnością, akceptacją i zrozumieniem. Potem było już tylko fajniej. Plotka poszła torem lawiny i rozniosła się błyskawicznie. Tempo jej rozprzestrzeniania zaskoczyło mnie tak samo jak popularność tego bloga. Grunt to powiedzieć coś w "tajemnicy" innej kobiecie:)))) Ona też w " tajemnicy" mówi dwóm następnym. Te oczywiście "po cichu i w sekrecie" przekazują newsa dalej i po kilku nitkach, plotka wraca do mnie:))) Ba nawet wzbogacona bo dowiaduję się , że jeszcze jedna koleżanka w pracy spodziewa się dziecka. Ponieważ od dłuższego czasu wszyscy mi kibicują w kwestii zachodzenia w ciążę to nawet dałam się ucałować i poklepać po brzuszku. niektórym koleżankom. A niech mają....
Uff. Teraz już mogę legalnie popuścić gumkę w portkach ...ale ulga...

6 komentarzy:

  1. Witam serdecznie, jestem fanką twojego bloga. Oj wiem co przeżywasz, bo też jestem w ciąży - 11 tydzień (chociaż nie bliźniaki:) Z przyjemnością będę się zaczytywać przez kolejne miesiące. Dużo zdrówka!
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. poczytuje cały czas:) rewelacyjny jest ten Twój blog:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog bardzo mi się podoba jak piszesz.Powodzenia i zdrówka życzę.Będę podczytywać dalej.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz możesz więcej niż tylko popuścić sobie gumkę w portkach :D
    możesz sobie legalnie pozwolić na ciążowe foszki, zachcianki i na ciążową taryfę ulgową ;) ;)

    zdrówka i wszystkiego co naj :*
    M&M

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja odwiedzam Twój blog co dziennie rano w poszukiwaniu kolejnej ciekawej opowieści. To dla mnie tak ważne jak sprawdzenie poczty. świetnie piszesz i ja żałuję, że niezałożyłam czegoś podobnego. Przecież tyle uczuć się w nas kumuluje które tylko my inne matki, ciężarówki potrwafimy zrozumieć. Sama jestem w ciąży bliźniaczej również, w domu lata mały szkrab a my z niecierpliwośćią wyczekujemy tego momentu kiedy się zacznie bo to już 35 tydzień i teraz to mam nadzieje juz niedlugo mi zostało. Pozdrawiam serdecznie i obiecuje odwiedzać bloga równie często jak już dzieciaki przyjda na świat
    Mama Franka + 2

    OdpowiedzUsuń
  6. Serdecznie pozdrawiam. Znalazlam linka na blogu Twojej mamy, ktorego juz czytam od dawna:) Bede kibicowac!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz:)))