Po pierwsze oficjalnie chcę zakomunikować, iż popularność tego bloga totalnie mnie zszokowała! Zaczęłam go pisać bo inaczej bym się chyba udusiła, albo zwariowała. Nie mogąc specjalnie się ujawniać, a chcąc zachować w miarę niezmieniony dotychczasowy stan psychiczny, nie miałam wyjścia. Taki egoistyczny zupełnie zamysł... jednak ponad 2800 wejść w ciągu miesiąca było kompletnym zaskoczeniem. Nie sądziłam, że moje wynurzenia kogokolwiek zainteresują. A tu bum! Szok. Czuję się zatem zobowiązana i obiecuję pisać dalej. Oficjalnie i hurtowo chcę też podziękować za przemiłe komentarze, na które, niestety wstyd się przyznać, nie umiem odpowiedzieć. Kombinowałam na prawo i lewo, zmieniałam ustawienia i dupa blada. Za chiny ludowe moje komentarze się nie publikują:((( I nie mam pojęcia dlaczego. Także jeszcze raz dziękuję za tłumne odwiedziny i zostawiane po sobie ślady wsparcia:)
Po drugie, od dzisiaj jestem już legalną i oficjalną ciężarówką. Dziś przyznałam się w pracy i poinformowałam " górę". Zaskakująco " góra" podeszła do sprawy bardzo sympatycznie. Nie strzaskała mi tyłka, nie obiła pyska, nie wywaliła z roboty...Nawet wykazała się przychylnością, akceptacją i zrozumieniem. Potem było już tylko fajniej. Plotka poszła torem lawiny i rozniosła się błyskawicznie. Tempo jej rozprzestrzeniania zaskoczyło mnie tak samo jak popularność tego bloga. Grunt to powiedzieć coś w "tajemnicy" innej kobiecie:)))) Ona też w " tajemnicy" mówi dwóm następnym. Te oczywiście "po cichu i w sekrecie" przekazują newsa dalej i po kilku nitkach, plotka wraca do mnie:))) Ba nawet wzbogacona bo dowiaduję się , że jeszcze jedna koleżanka w pracy spodziewa się dziecka. Ponieważ od dłuższego czasu wszyscy mi kibicują w kwestii zachodzenia w ciążę to nawet dałam się ucałować i poklepać po brzuszku. niektórym koleżankom. A niech mają....
Uff. Teraz już mogę legalnie popuścić gumkę w portkach ...ale ulga...
Po drugie, od dzisiaj jestem już legalną i oficjalną ciężarówką. Dziś przyznałam się w pracy i poinformowałam " górę". Zaskakująco " góra" podeszła do sprawy bardzo sympatycznie. Nie strzaskała mi tyłka, nie obiła pyska, nie wywaliła z roboty...Nawet wykazała się przychylnością, akceptacją i zrozumieniem. Potem było już tylko fajniej. Plotka poszła torem lawiny i rozniosła się błyskawicznie. Tempo jej rozprzestrzeniania zaskoczyło mnie tak samo jak popularność tego bloga. Grunt to powiedzieć coś w "tajemnicy" innej kobiecie:)))) Ona też w " tajemnicy" mówi dwóm następnym. Te oczywiście "po cichu i w sekrecie" przekazują newsa dalej i po kilku nitkach, plotka wraca do mnie:))) Ba nawet wzbogacona bo dowiaduję się , że jeszcze jedna koleżanka w pracy spodziewa się dziecka. Ponieważ od dłuższego czasu wszyscy mi kibicują w kwestii zachodzenia w ciążę to nawet dałam się ucałować i poklepać po brzuszku. niektórym koleżankom. A niech mają....
Uff. Teraz już mogę legalnie popuścić gumkę w portkach ...ale ulga...
Witam serdecznie, jestem fanką twojego bloga. Oj wiem co przeżywasz, bo też jestem w ciąży - 11 tydzień (chociaż nie bliźniaki:) Z przyjemnością będę się zaczytywać przez kolejne miesiące. Dużo zdrówka!
OdpowiedzUsuńOla
poczytuje cały czas:) rewelacyjny jest ten Twój blog:)
OdpowiedzUsuńSuper blog bardzo mi się podoba jak piszesz.Powodzenia i zdrówka życzę.Będę podczytywać dalej.Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTeraz możesz więcej niż tylko popuścić sobie gumkę w portkach :D
OdpowiedzUsuńmożesz sobie legalnie pozwolić na ciążowe foszki, zachcianki i na ciążową taryfę ulgową ;) ;)
zdrówka i wszystkiego co naj :*
M&M
Ja odwiedzam Twój blog co dziennie rano w poszukiwaniu kolejnej ciekawej opowieści. To dla mnie tak ważne jak sprawdzenie poczty. świetnie piszesz i ja żałuję, że niezałożyłam czegoś podobnego. Przecież tyle uczuć się w nas kumuluje które tylko my inne matki, ciężarówki potrwafimy zrozumieć. Sama jestem w ciąży bliźniaczej również, w domu lata mały szkrab a my z niecierpliwośćią wyczekujemy tego momentu kiedy się zacznie bo to już 35 tydzień i teraz to mam nadzieje juz niedlugo mi zostało. Pozdrawiam serdecznie i obiecuje odwiedzać bloga równie często jak już dzieciaki przyjda na świat
OdpowiedzUsuńMama Franka + 2
Serdecznie pozdrawiam. Znalazlam linka na blogu Twojej mamy, ktorego juz czytam od dawna:) Bede kibicowac!
OdpowiedzUsuń