Nie muszę zostawać w szpitalu...na razie:))) Szyjka wprawdzie nie wydłużyła się cudownie ale nie jest krótsza. Ujście wewnętrzne rozwarte sporo ale póki co lekarz stwierdził, że nie trzeba mnie kłaść na oddział- na szczęście. Wolę leżeć we własnych pieleszach chociaż łatwe to nie jest. To takie leżenie troszkę oszukiwane...dzisiaj np. zachciało mi się takiej duszonej, młodej kapusty...Moja Młoda otrzymała więc zlecenie zakupowe i może nie na leżąco, ale na siedząco, ale zrobiłam sobie. Wciągnę jutro z młodymi ziemniaczkami...już się nie mogę doczekać.
Wracając do Twixów to przy okazji dzisiejszej kontroli miałam ktg a potem usg. Chłopaki są ułożeni główkowo, serducha im biją jak dzwony i mają po ok. 1800 g każdy. Nic dziwnego więc, że moja szyjka powoli poddaje się sile grawitacji...Muszę przyznać, że zaczynam mieć porządnego stracha. Obawiam się jak to będzie kiedy się urodzą, jak zniosę poród, jak chłopcy go zniosą...no generalnie, co tu dużo mówić...boję się jak cholera.
Wracając do Twixów to przy okazji dzisiejszej kontroli miałam ktg a potem usg. Chłopaki są ułożeni główkowo, serducha im biją jak dzwony i mają po ok. 1800 g każdy. Nic dziwnego więc, że moja szyjka powoli poddaje się sile grawitacji...Muszę przyznać, że zaczynam mieć porządnego stracha. Obawiam się jak to będzie kiedy się urodzą, jak zniosę poród, jak chłopcy go zniosą...no generalnie, co tu dużo mówić...boję się jak cholera.
też miałam rozwarte ujście wewnętrzne a szyjkę na zew. zamkniętą, ale krótką (0,5 cm) i tak przeleżałam w łożu bardzo sumiennie od 26 do 34 tc, później trochę zaczęłam wstawać. Chłopcy urodzili się ostatecznie sn w połowie 38 tc :)
OdpowiedzUsuń