Ostrzegam , jeśli ktoś bardziej wrażliwy, niech nie czyta..będzie z grubej rury i momentami obrzydliwie...
Pisałam już, że mamy zatkany kibel? No więc zatkał się jeszcze bardziej. W zasadzie to przestał całkowicie przyjmować...no dobra, przyznaję, że przez trzy dni u teściów miałam zaparcie i dopiero na własnym kibelku mi przeszło...rzeczywiście ładunek był spory ale na Boga, nie aż tak, żeby zatkał całą kanalizację. Walczyliśmy od wczoraj dzielnie, stosując wszelakie środki do udrożniania rur, szczotki, druty...w ruch poszły już nawet rękawice gumowe. Na nic...zawartość kibelka jedynie podnosiła się ku górze. Podejrzewając, że problemy wynikają z wadliwie założonej instalacji zadzwoniłam do remonciarza. Skubaniec odrzucił moje połączenie. Nawet nie oddzwonił! Już wtedy poczułam nieodpartą chęć urwania mu głowy. Z racji późnej już pory, odłożyliśmy walkę z fekaliami do dziś. Niestety rano nic się nie zmieniło. Mówiąc wprost: gówno jak stało tak stało. Nawet na pół centymetra nie opadło niżej:( Gorzej bo zadzwonił do nas sąsiad z pytaniem czy przypadkiem nie mamy problemu z kanalizacją...No czaronik jakiś! Ale niestety- okazuje się, że na elewacji naszego budynku, dokładnie przy naszej łazience , rośnie piękna, gówniano-rdzawa, mokra plama. Na szczęście u sąsiada na suficie nie pojawiła się...jeszcze. Pan remonciarz tym razem telefon odebrał, ale stwierdził, że jest na wyjeździe pod Warszawą..wstrętny kłamczuch! Dwa dni wcześniej mówił, że zaczyna robotę pod Wrocławiem. To w jaki sposób nakazałam mu przyjazd nie nadaje się do publikacji zwłaszcza przed godz. 22, ale szczerze mówiąc dawno nie byłam tak wnerwiona. Coś chłopina jeszcze jęczał do słuchawki ale już go nie słuchałam. Zadzwoniłam po pogotowie kanalizacyjne. Za "jedyne" 150 zł przemiły ( już nigdy nie dam się nabrać na miłego fachowca....nasz remonciarz też był przesympatyczny i co???) hydraulik odetkał kibelek. Niestety ostrzegł nas , że gówniano-rdzawa, plama na elewacji może być wynikiem wycieku z pionu...w skrócie to oznaczałoby kucie naszej cudnej, świeżo wyremontowanej łazienki. A dla mnie chyba zawał albo przedwczesny poród. W związku z powyższym od dwóch godzin planuję zbrodnię na naszym remonciarzu, który albo źle podłączył pion, albo powrzucał fugi i inne gipsy do kibla i zwyczajnie go zatkał. Jedno jest pewne: 500 zł , które miałam jeszcze dopłacić już nie dostanie. Chce mi się wyć!!! Nie mam pojęcia co dalej z tymi rurami. Na razie woda z kibelka schodzi pięknie...ciekawe tylko co z sąsiadem z dołu i plamą na zewnątrz... Póki co , mam na głowie jeszcze wspólnotę, która ma do mnie pretensje, że świeżo zrobioną elewację załatwiliśmy ( haha w sensie dosłownym) .
Żeby było mało pecha dzisiaj to dostałam jeszcze mandat za parkowanie: Miałam dziś sprawę w sądzie ( dla niewtajemniczonych od dwóch lat walczę z ubezpieczycielem o odszkodowanie za to, że wpadłam w niezabezpieczoną studzienkę kanalizacyjną..ale to historia na inny post). Kupiłam bilet na prawie 2 godziny. Niestety sprawa się przeciągnęła i wyszłam po 2 godzinach i 20 minutach. Hieny tylko na to czekały, bo przecież wiadomo, że nie przeproszę sędziego i nie wyskoczę z rozprawy by dokupić bilet na parkowanie.
....dobrze, że ten dzień się skończył. Jutro idę do kosmetyczki zrobić sobie paznokcie u nóg...a co...skoro nie mogę być świętą krową bo ciągle coś wyskakuje, to chociaż będę miała ładne stopy:)
PS. Zbrodni pewnie nie popełnię ale poważnie rozważam założenie stowarzyszenia przeciwko niefachowym fachowcom...jeśli ktoś da mi namiary na ekipę, po której nie trzeba nic poprawiać i nie zostawiają człowieka w samych majtkach ( koszty) to ozłocę..
Pisałam już, że mamy zatkany kibel? No więc zatkał się jeszcze bardziej. W zasadzie to przestał całkowicie przyjmować...no dobra, przyznaję, że przez trzy dni u teściów miałam zaparcie i dopiero na własnym kibelku mi przeszło...rzeczywiście ładunek był spory ale na Boga, nie aż tak, żeby zatkał całą kanalizację. Walczyliśmy od wczoraj dzielnie, stosując wszelakie środki do udrożniania rur, szczotki, druty...w ruch poszły już nawet rękawice gumowe. Na nic...zawartość kibelka jedynie podnosiła się ku górze. Podejrzewając, że problemy wynikają z wadliwie założonej instalacji zadzwoniłam do remonciarza. Skubaniec odrzucił moje połączenie. Nawet nie oddzwonił! Już wtedy poczułam nieodpartą chęć urwania mu głowy. Z racji późnej już pory, odłożyliśmy walkę z fekaliami do dziś. Niestety rano nic się nie zmieniło. Mówiąc wprost: gówno jak stało tak stało. Nawet na pół centymetra nie opadło niżej:( Gorzej bo zadzwonił do nas sąsiad z pytaniem czy przypadkiem nie mamy problemu z kanalizacją...No czaronik jakiś! Ale niestety- okazuje się, że na elewacji naszego budynku, dokładnie przy naszej łazience , rośnie piękna, gówniano-rdzawa, mokra plama. Na szczęście u sąsiada na suficie nie pojawiła się...jeszcze. Pan remonciarz tym razem telefon odebrał, ale stwierdził, że jest na wyjeździe pod Warszawą..wstrętny kłamczuch! Dwa dni wcześniej mówił, że zaczyna robotę pod Wrocławiem. To w jaki sposób nakazałam mu przyjazd nie nadaje się do publikacji zwłaszcza przed godz. 22, ale szczerze mówiąc dawno nie byłam tak wnerwiona. Coś chłopina jeszcze jęczał do słuchawki ale już go nie słuchałam. Zadzwoniłam po pogotowie kanalizacyjne. Za "jedyne" 150 zł przemiły ( już nigdy nie dam się nabrać na miłego fachowca....nasz remonciarz też był przesympatyczny i co???) hydraulik odetkał kibelek. Niestety ostrzegł nas , że gówniano-rdzawa, plama na elewacji może być wynikiem wycieku z pionu...w skrócie to oznaczałoby kucie naszej cudnej, świeżo wyremontowanej łazienki. A dla mnie chyba zawał albo przedwczesny poród. W związku z powyższym od dwóch godzin planuję zbrodnię na naszym remonciarzu, który albo źle podłączył pion, albo powrzucał fugi i inne gipsy do kibla i zwyczajnie go zatkał. Jedno jest pewne: 500 zł , które miałam jeszcze dopłacić już nie dostanie. Chce mi się wyć!!! Nie mam pojęcia co dalej z tymi rurami. Na razie woda z kibelka schodzi pięknie...ciekawe tylko co z sąsiadem z dołu i plamą na zewnątrz... Póki co , mam na głowie jeszcze wspólnotę, która ma do mnie pretensje, że świeżo zrobioną elewację załatwiliśmy ( haha w sensie dosłownym) .
Żeby było mało pecha dzisiaj to dostałam jeszcze mandat za parkowanie: Miałam dziś sprawę w sądzie ( dla niewtajemniczonych od dwóch lat walczę z ubezpieczycielem o odszkodowanie za to, że wpadłam w niezabezpieczoną studzienkę kanalizacyjną..ale to historia na inny post). Kupiłam bilet na prawie 2 godziny. Niestety sprawa się przeciągnęła i wyszłam po 2 godzinach i 20 minutach. Hieny tylko na to czekały, bo przecież wiadomo, że nie przeproszę sędziego i nie wyskoczę z rozprawy by dokupić bilet na parkowanie.
....dobrze, że ten dzień się skończył. Jutro idę do kosmetyczki zrobić sobie paznokcie u nóg...a co...skoro nie mogę być świętą krową bo ciągle coś wyskakuje, to chociaż będę miała ładne stopy:)
PS. Zbrodni pewnie nie popełnię ale poważnie rozważam założenie stowarzyszenia przeciwko niefachowym fachowcom...jeśli ktoś da mi namiary na ekipę, po której nie trzeba nic poprawiać i nie zostawiają człowieka w samych majtkach ( koszty) to ozłocę..
Oh, to sie wyzaliła nam koleżanka mam nadzieje, ze chociaz troche ci ulzylo. ale tak to wlasnie jest z tymi fachowcami, ja po tynkowaniu naszych "fachowcow" musialam sama z mezem znajdowac zatynkowane puszki z pradem w scianie na kontakty i futryny bo panowie polecieli po calosci... a po noc robia gładź jak ta lala :)))
OdpowiedzUsuńidz kochana do tej kosmetyczki jutro i do pedicure popros jeszcze manicure i jakis masaz stop... a plama na elewacji sie nieprzejmuj, chociaz z drugiej strony musi to niezle wygladac :))))
pozdrawiam i trzymam kciuki za odplywy w domu :))
mama franka i blizniat
Wiesz co, w normalnym kraju to ten "fachowiec" powinien pokryc koszta napraw i interwencji pogotowia kanalizavyjnego. Nie wiem, czy spisywaliście jakąś umowę zanim sie zabrał do pracy, ale to wołą o pomstwe do nieba! Póki nie bedzie sie takich majstrów ścigać i karac za fuszerkę, póty będą bezczele uciekac od odpowiedzialności! Oczywiscie, to może być jak z motyką na słońce i w Twoim stanie to ostatnia rzecz jaką powinnać sie zająć (zwłaszcza, że jak piszesz już walczysz o jedno odszkodowanie) ale proponuję chociaż zrobic facetowi czarny PR - znasz imie i nazwisko, masz numer telefonu - jak bedziesz juz lezała jako świeta krowa i umierała z nudów, wejdż na parę forów i uprzedź ludzi o "fachowości" pana fachowca... Życzę takiemu porządnej nauczki. A Tobie, by już się skończyły te przykre niespodzianki , teraz juz tylko niech będzie miło, lekko (to zwłaszcza :P)i spokojnie...
OdpowiedzUsuń