poniedziałek, 27 grudnia 2010

22. Poczucie bezpieczeństwa....

Dziś miałam mieć USG. To tzw. genetyczne, czyli wykluczające wady wrodzone u dzieci. Kupę emocji kosztuje mnie czekanie na ten dzień. Rano, tuż po ósmej, zgodnie z umową dzwonię do pani doktor. Niestety nie odbiera. Domyślam się, że jest zajęta. Przecież jest w pracy. Za jakieś 20 minut dzwonię znów. Kolejne pół godziny i znów telefon. Próbuję tak jeszcze kilka razy. Bez skutku. Dzwonię więc do Kliniki. Udaje mi się ją złapać. Pani doktor rzuca tylko, że nie ma szans, bo mają sajgon na oddziale i mam przyjść w niedzielę na dyżur. Odkładam słuchawkę i wpadam w histerię. Tyle emocji kosztuje mnie każdy dzień oczekiwania na kolejne badania a teraz mam czekać jeszcze tydzień? Mam to w dupie. Uwielbiam moją panią doktor ale poza sympatią do jej osoby, zaczynam mieć wątpliwości czy dobrze wybrałam. Mam w nosie chodzenie do gabinetu na badanie i wpis do książeczki ciąży a na usg do Kliniki. Trochę tak jakbym się prosiła o łaskę. Od początku ciąży nie mam też ani jednego zdjęcia moich bliźniaków, bo w Klinice nie ma możliwości zrobienia wydruku ani nagrani ana płytkę. I nie chodzi mi tylko o pamiątkę . Choć, przyznam, to dla mnie też dużo znaczy bo jestem okropnie sentymentalna i zbieram wszystko co było dla mnie ważne. Mam tony listów, biletów na koncerty, zasuszonych kwiatków, włosy Młodej i jej zęby mleczne, które zabierała Wróżka Zębuszka. No taka jestem i już. Ale teraz chodzi o coś zupełnie innego. Boję się, że gdybym nagle trafiła do szpitala to poza informacją o wymiarach płodów w 10 tygodniu i kilkoma badaniami krwi , nie mam żadnych zdjęć dla porównania. Nie daje mi to poczucia bezpieczeństwa. Mam totalny mętlik w głowie. Postanawiam, że poszukam innego lekarza. Takiego u którego za każdym razem przy badaniu będę miała usg ze zdjęciem. To dla mnie istotne. Zbyt dużo nerwów mnie kosztuje ta niepewność. No i znów jestem w punkcie wyjścia. Jot stara się wytrzymać moje nerwy. Idziemy na spacer z psem. Muszę ochłonąć. Wiem, że moje zachowanie jest irracjonalne, ale nie potrafię się wyluzować. Na szczęście Jot staje na wysokości zadania i każe mi umówić się prywatnie na USG. Pójdziemy razem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz:)))