Dziś razem z JOT ustaliliśmy, że wiadomości o ciąży jednak nie będziemy zostawiać "pod choinkę". Plan był taki, że rodzina pod choinką znajdzie płytę z USG...ale po namyśle stwierdziliśmy, że taka podwójna niespodzianka to zbyt duży kaliber. Ostatecznie chcemy uniknąć przykrych sytuacji przy świętach. Postanawiamy, że Młodej powiemy jako pierwszej. To ona była głównym dręczycielem w kwestii produkcji rodzeństwa. Młoda kończy odrabiać lekcje więc wzywamy ją do siebie. Akurat dostała 3- z matmy więc już ma cykora, że dostanie kolejny opiernicz. Staje przed nami prawie na baczność.
- Słuchaj Młoda, niestety w tym roku nie pojedziesz na kolonię- staram się przyjąć jak najbardziej poważny ton.-Yyyy, dlaczego?
- No niestety, ale będziesz miała ważniejsze zajęcia i nowe obowiązki.
- yyyy ( muszę przyznać, że jej wypowiedzi są niezwykle elokwentne)
- Będziesz musiała pomóc w opiece nad rodzeństwem...nad bliźniakami
Ogrom wiadomości spada na Młodą z taką siłą, że nie wie co robić. Śmieje się, płacze...Ja oczywiście z nią ( jakoś taka wrażliwa się zrobiłam w tej ciąży). Postanawiamy, że to Młoda powiadomi rodziców JOT.
-Cześć babcia- Młoda udaje pełen luz.
- Jak miło, że dzwonisz . Ale niespodzianka
- Babciu mam dla Ciebie większą niespodziankę. Będę miała rodzeństwo!
- Super- babcia cieszy się z Młodą
- Ale babciu to będzie podwójna niespodzianka! Będą bliźniaki!
- No coś ty , żarty sobie robisz....
Takich telefonów wykonaliśmy jeszcze kilka: mama, ciocia, babcia...reakcja wszystkich:
- No jaja sobie robicie!!
Dokładnie. Jaja i to nawet dwa:) A tak w ogóle to gdyby ktoś pytał- to czuję się całkiem dobrze...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz:)))